Archive | Czerwiec 2014

Kwieciste spodnie Burda 4/2014

Miałam chandrę, a na chandrę jak wiadomo najlepsze są zakupy, nawet najdrobniejsze, czasem wystarczy mi nawet nowy lakier do paznokci. Tym razem czułam, że nic tak nie poprawi mi nastroju jak zakup nowego materiału..ale wiadomo w takich stanach często zakupy bywają nieprzemyślane i aby nie ryzykowac chybionego zakupu postanowiłam sprawdzić czy w niedawno odkrytym SH jest jeszcze zasłona, która kiedyś zachwyciła mnie swoim wzorem, jednak nie na tyle by ją od razu kupić (jak nie widzę od razu co ma być z tkaniny to nie kupuję..)

Za znak odczytałam , że  jeszcze jest w sklepie , że czeka tam właśnie na mnie i na ten dzień!

Pomysłów było kilka, zwyciężyły spodnie z kwietniowej Burdy model 110 , które od razu wpadły mi w oko! Pełna entuzjazmu jeszcze tego samego dnia wyprałam tkaninę zrobiłam wykrój i wykroiłam spodnie! Potem już poszło z górki, szycie, przymiarka  itd..Napradę tak szybko i bezproblemowo szyje się te gatki! Mimo, że zrobiłam wykrój roz.38 choć moje wyniary  wg. Burdy to już 40 spodnie są nawet nieco luźne w talii, ale lepiej niech tak zostanie bo materiał jest nierozciągliwy. Nogawki celowo zostawiłam dłuższe z myślą o podwinięciu. Musiałam jedynie pokombinować przy krojeniu bo wzór na zasłonie to takie własnie kwieciste pasy, zależało mi aby  pasy szły wzdłuż nogawek, a tkaniny znów nie było tak wiele. Wiadomo, ż e szycie tkaniny z regularnym wzorem to trochę tak jak układanie tapety na ścianie 🙂 musi się schodzić 😉 Osobiście  z efektu jestem zadowolona.

Po kilku dniach chandra minęła, a spodnie zostały..i teraz właśnie rozpoczęły się moje wątpliwości, kiedy już emocje opadły..zresztą oceńcie sami..czy w takich spodniach można się gdzieś pokazać?? Hmmm..dalej mi sie podobaja, ale ja to wogóle mam dziwny gust.. Czy nie wyglądająjak dół od piżamy?? Jedno wiem na pewno, że ten fason świetnie leży, szyłam kompletnie bez żadnych poprawek!! Na pewno chcę jeszcze takie spodnie w kolorze niebieskim lub granatowym! A te??może  na jakieś wakacyje wojaże sobie zostawię!

W uzupełnieniu dodam, zę branzoletki to takz emoje dzieło, ale to tylko koraliki nawleczone na gumkęwięc żadna filozofia 🙂 Kamienie kupione dawno,tanie były- miałam ich cały worek, aż tu nagle taki kolor wrócił do mody 🙂

Zapraszam na spacer !

DSC07388DSC07440DSC07439DSC07438DSC07437DSC07436DSC07435DSC07390DSC07393DSC07402DSC07395DSC07394DSC07419DSC07428DSC07427DSC07411DSC07423DSC07426

Pochwalę się karczkiem, bo bardzo ładnie wyszedł 🙂 Przynajmniej w mojej ocenie .

DSC07443 DSC07442

 

Bardzo jestem ciekawa Waszej opini więc komentujcie! Zniosę to z godnością !

Pozdrawiam serdecznie!

Jak to z moim krawiectwem było/bluzka koszulowa

Kobieta zmienną jest i zamiast kolejnych spodni jest bluzka.  Ostatnio tyle tego naszyłam, że nie nadążam ze zdjęciami i wpisami.

A poza tym pogoda u mnie zrobiła się mało letnia wiec letnie kolorowe spodnie muszą poczekać na zdjęcia.

Tę bluzkę koszulową uszyłam z małego kawałka tkaniny. Paski „szły” po szerokości, dlatego kupiłam tylko połowę obwodu kl. piersiowej, plus mały zapas, ponieważ od razu wiedziałam, że chcę koszulę w pionowe paski z białym kołnierzykiem. Na białą pliskę już mi zabrakło moich ścinków i jest tylko od środka ponieważ musiałam sztukować materiał. Ale jestem zadowolona z efektu. Koszulę lekko dopasowałam zaszewkami i jest ok! Nie miałam jakiegoś specjalnego wykroju, wykorzystałam jedynie podkroje pach z innej formy, no i mam jeden szablon rękawa. Zaporzyczyłam też z jakiegoś modelu kołnierzyk ze stójką..rosztę dopasowałam do mojej figury przymiarkami i jest!

Mimo, że skończyłm szkołę odzieżową „x”lat temu tworzenie konstrukcji jest mi dość obce..Pierwsze lata , pomijając te kiedy podglądałam jak szyje moja mama i ciocia, miałam praktyki w prywatnym zakładzie krawieckim, gdzie przez pierwszy rok dostawałam jedynie ubrania do fastrygowania do pierwszej przymiarki, później dane mi było już „wykańczać „gotowe ubrania, czyli ręcznie podszywać spódnice, sukienki, czy przyszywać ręcznie podszewkę do żakietów..no i prasować całą odzież. Chyba w trzeciej klasie mogłam już przygotowywać ubrania do drugiej przymiarki, a ewntualnie prostsze rzczy, jak np. szycie spódnic mogłam już samodzielnie wykonywać. Tak to było. Moja szefowa nigdy nie robiła konstrukcji, miała kilka szablonów, do żakietów z pionowymi cięciami, do rękawa ..a resztę wyrysowywała na tkaninie wg, miary zdjęcej z klientki..I naprawdę piękne rzeczy szyła! To był zakład krawiecki w Tychach, a moja szefowa wtedy miała 30 lat i była super modną babką na owe czasy! To były ciężkie czasy, połowa lat 80tych..nic nie było, fliseliny, podszewek, zamków, nici..Do nas kobiety przynosiły tkaniny z Peweksu…zniszczyć taki materiał to było by coś strasznego! Dopiero poźniej kontynuowałam naukę w technikum odzieżowym i tam tak naprawdę zetknęłam się z konstrukcjami, (był nawet taki przedmiot) ale przyznam, że dla mnie to był zbędny balastr,choćzawsze lubiłam rysunek techniczny, bo ja nauczyłam się szycia zupełnie innego, modelowania na figurze i wyobraźni przesterznnej, a formy powstawały w mojej głowie, które przerzucałam na tkaninę.  No a potem nastał czas swobodnego dostępu do Burdy, bo wcześniej to taka gazeta była białym krukiem!  i tak wygoda zabiła kreatywność 🙂 Mam nadzieję, że nie do końca.

Tak to właśnie ze mną i z moim szyciem było, dlatego na moim blogu raczej nie znajdziecie porad jak konstruować, to jest raczej coś co czuję i szyję mocno intuicyjnie! Ale myślę o tym by choć raz w miesiącu przygotować jakiś mały poradnik typu” jak uszyć”, „jak zrobić”

To tylko zależy od ilości wolnego czasu, a z tym u mnie krucho 😦

Trochę przydługi wpis, teraz zapraszam już na zdjęcia, dwie stylizacje, jedna ze spódnicą z tego wpisu, druga ze spodniami!

DSC07364 DSC07365 DSC07366 DSC07369 DSC07371

I wersja bardziej sportowa z czarnymi spodniami. Tu widać  nieco dłuższy tył bluzki.

DSC07377 DSC07376

DSC07386 DSC07380 DSC07387DSC07381

 

Dziekuję za wasze odwiedziny i komentarze!

Białe spodnie gnieciuchy

Z tymi spodniami to dziwna sprawa, już drugi raz przymierzam się aby je Wam pokazać i teraz też nie jestm zadowolona ze zdjęć, a właściwie tego jak te spodnie na nich się prezentują..Uszyłam je według sprawdzonego już wzoru, który pokazwałam TU. Materiał początkowo z przeznaczeniem na sukienkę, jednak stwierdziłam, że nie mam białych spodni na lato. A zdecydowanie lubię takie nosić w chłodniejsze,  a słoneczne dni. Materiał ma ciekawą strukturę, choć może na zdjęciach mało widoczną i jest dość elastyczny, co w zasadzie stwerdziłam dopiero po uszyciu 🙂 zwężałam nogawki, a nadal luzy że hoho… W sumie bardzo dobrze się w nich czuję, ale jak widzę na zdjęciach to nie najlepiej wyglądają…już sama nie wiem, czy to zdjęcia przekłamane, czy ja nie potrafię dostrzec ich mankamentów? A głównie chodzi mi o to, że są dość gniotliwe  i wypychają się kolana. Zdecydowanie lepiej spodnie wyglądająw ruchu i na „żywo”.No i już sama nie wiem, nosić, czy nie nosić??

Zdjęcia  z obu „sesji ” poniżej . Różowa bluzeczka w kwiaty też mojego autorstwa, prosta jak budowa cepa, więc nie ma co poświęcać jej osobnego wpisu !

DSC07316DSC07307DSC07308DSC07312

I tu drugie podejście w nadziei, że jednkt te spodnie naprawdę super się prezentują…Zdjęcia robione niestety telefonem co od razu widać..

IMG1116 IMG1117 IMG1119

 

Poniżej widać ciekawą wytłaczaną tkaninęIMG1121 IMG1122 IMG1123 IMG1124 IMG1125 IMG1126

 

Pozdrawiam serdecznie! Następny post najprawdopodobniej też będzie o spodniach!! a na maszynie kończy się już sukienka, a kolejna czeka w kolejce! Zapraszam !!

 

 

Czuję miętę!

Witajcie! Z tym żakietem borykałam się już ponad rok, ciągle mi coś w  nim nie pasowało i przyznam, że popełniłam tu kilka gaf! Nie wstydzę się do tego przyznać, bo przecież nie popełnia błędów ten kto nic nie robi! Chyba największym głupstwem jest to, ze zapomniałam wszyć stójki do kołnierza 🙂 ale o dziwo jakoś wszystko mi pasuje i nawet nieźle leży 🙂

Mięta chyba już trzeci sezon króluje na ulicach i w sklepach, to fajny kolor na lato, nosić będę np. do granatwych bluzek, sukienek,  czy niebieskich spódniczek, obowiązkowo do bieli. Widziałam też zestwienia z bladym różem, ale tu już byłabym ostrożna . Może wyjść zbyt słodko i kiczowato zarazem..

Tu założyłam do długiej spódnicy także w kolorze bardzo jasnej mięty i białej bluzeczki..taki styl bardzo swobodny i na luzie 🙂

Co do samego szycia to model już sprwadzony z Burdy  2/2011/ 126 , z której uszyłam sporo modeli (wyjątowo udany numer??) , w zasadzie bez modyfikacji. Jedynie trochę zmieniłam patki w kieszeniach, bo takie zdecydowanie szybciej mi się szyje. Całość oczywiście na podszewce.

Na początku wydawało mi się, że coś schrzaniłam, bo przy przymiarce wyglądał na przyciasnawy..więc wylądował w szafie prawie na rok.  Kiedy wkońcu zabrałam się za poszerzanie, wszyłam podszewkę to kiedy skończyłam okazało się, że teraz jest nawet za luźny…Taki paradoks  i bynajmniej nie schudłam, raczej przeciwnie 🙂

Tym razem sesja na schodach, niestety nie weneckich 🙂 popsuł mi się aparta i zdjęcia właściwie robione były w ciemno! tzn, dopiero na komputrze mogłam zobaczyć efekt końcowy, tym efektem są cienie na mojej twarzy, ale wszak nie o twarz tu chodzi a o żakiet, a on chyba całkiem nieźle się prezentuje, ale to już moja subiektywna ocena 🙂

Wy możecie ocenić sami:

DSC07340 DSC07341 DSC07342 DSC07343 DSC07344 DSC07345 DSC07346 DSC07347 DSC07348DSC07349 DSC07350 DSC07352 DSC07357

Tak wygląda w przybliżeniu…SONY DSC

 

pozdarwiam serdecznie i życzę słonecznego i upalnego tygodnia!!